Strona parafii:

Kościół

Kościół

 


http://www.mb-rozancowa.katowice.opoka.org.pl/

 

 

 

1. Wnętrze

Zacznę może od zachęty do przeczytania historii parafii na parafialnej stronie www. Doprawdy jest to burzliwa i zapierająca dech w piersiach opowieść, począwszy od walki ze szkodami górniczymi, przez radzieckie czołgi, na końcowym doposażaniu i ciągłym dbaniu o jak najlepsze wyposażenie świątyni.

Sam kościół jest bardzo ładny, tak w środku, jak i na zewnątrz. Zwłaszcza w środku: nie emanuje nadmiernym przepychem, a raczej przyciąga skromnością formy i wystroju. Prezbiterium nieoszpecone kwiatami (doprawdy, nie znoszę, kiedy całe prezbiterium tonie w kwiatach, ołtarze nimi pozasłaniane, a ja duszę się ich zapachem…), choć ta fana z podobizną twarzy Chrystusa mogłaby być troszkę niżej, bo zasłania. Cały kościół dość zgrabny, w ładnej, skromnej formie, obejście zadbane, widać rękę dobrego ogrodnika, bo oprócz szerokich chodników, drzew, konserwowanych ogrodzeń i dużego parkingu, można dostrzec również krzewy, skrupulatnie prowadzone w rabatach, starannie przycięte i zabezpieczone przed zimą.

Naprzeciwko głównego wejścia miła oku grota maryjna. Troszkę wyobraźni i przed oczami stoi obraz odprawianych tam nabożeństw majowych czy fatimskich. To nic innego, jak (prócz modlitwy prosto z serca) propagowanie prostej, szczerej pobożności ludowej. To właśnie ten rodzaj tradycyjnej pobożności i żarliwe modlitwy „starych babć” (bez obrazy) sprawiają, że ten kraj jeszcze jakimś cudem istnieje na mapie politycznej Europy, a i religia ma się tu całkiem nieźle na tle tzw. Zachodu…

Jak na parafię prawie 11 tys. wiernych, kościół jest jakby nieco za mały. Wprawdzie udało mi się podczas Mszy siedzieć w ławce (dość wygodne), jednak kościół był przepełniony.

Na ławkach położone śpiewniki oraz stare skarbce różnorakiej maści, co w połączeniu z wyświetlaczem numeru pieśni daje dziwne wrażenie, bo jedne numery się zgadzają, inne nie, ogólnie zabawa w chowanego. Jeśli już wyświetlacz numeryczny, to i skarbce odpowiednie do niego. Plus jest taki, że wyświetlacz numeryczny nie zasłania prezbiterium.

Wnętrze

Wnętrze

 

2. Oprawa liturgiczna

Tutaj były właściwie tylko dwa słabsze punkty:

1) po raz kolejny brak kantora, psalm śpiewał organista. Parafia 8-tysięcy i nie ma komu zaśpiewać podczas Mszy…

2) Nie oceniam raczej homilii/kazań, ale nie mogę tutaj powstrzymać się od krytyki. Msza była dla dzieci, więc kazanie-performance z mikrofonem bezprzewodowym. Przy czym niestety większość to była przerwa na kłopoty techniczne lub cisza (czekanie na odpowiedź dzieci na zadane pytanie). Produktywne z tych 10 minut były może ze 3… Nie oceniam tutaj treści, a jedynie formułę tej pogadanki, bo inaczej tego nie mogę nazwać. Pod koniec stało się to naprawdę żenujące i myślałem tylko o tym, żeby się zakończyło. Żeby była jasność – nie odejmuję za to nic z punktacji, bo jak nadmieniłem wyżej, nie będę oceniał kazań. Ale wspomnieć o tym incydencie muszę.

Reszta Mszy odprawiona poprawnie, bardzo pobożnie. Wspólnota dość rozmodlona i rozśpiewana, postawy liturgiczne zachowane. Dzwonki w odpowiednich momentach, ołtarz od początku liturgii pusty, kielich i ampuły przybyły dopiero tuż przed Przygotowaniem darów. O strojach ministrantów i kościelnych chyba już nie muszę tutaj pisać, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby coś było niechlujnie w naszej diecezji. W jednej z sąsiednich owszem: brzydkie, kwadratowo wycięte komeżki na ministrantkach i bez sutanek. Ale to już inny temat.

 

3. Oprawa muzyczna

Dla niewprawnego ucha oprawa muzyczna będzie całkiem normalna, niezwracająca na siebie uwagi. Dobór pieśni prawidłowy, tempa takie akurat do śpiewania, organy brzmiały pewnie i dynamicznie, głos prowadzący pana organisty wyraźny, acz niedominujący. Większość tonów od celebransa podjęta, jednakże nie wszystkie. Wstępy do pieśni niestety bardzo nieczytelne, po prostu kilka akordów ciszej, kilka głośniej i już śpiewamy, właściwie nie wiadomo nawet jaką pieśń. Brak literatury (już przestałem jej oczekiwać), brak harmonii modalnej. Harmonia Dur-moll jako tako, choć na pewno gra nie była prowadzona w czterogłosie, a minimum 5-6-głosowo, co sprawia że bardzo trudno uniknąć równoległych brzmień. Dodatkowo pan organista ma taką dość niemiłą manierę, mianowicie na ostatnim akordzie pieśni robi opóźnienie tercji wielkiej przez tercję małą… brzmi to tak, jakby śpiew w tonacji Dur zakończył moll-toniką, po czym poprawił na Dur. Kiedy usłyszałem to pierwszy raz, pomyślałem: ok, błąd, ale za drugim i kolejnym razem brzmi to trochę głupio po prostu. W niektórych śpiewach dało się zauważyć coś, czego wręcz nie cierpię: brak spójnej, przemyślanej koncepcji harmonicznej. Ot, tak sobie luźno położone akordy, które pasują akurat do danego dźwięku. Ale zaraz następuje inny dźwięk i pasowałoby, żeby ten akord też pasował do poprzedniego. Ale tak się nie dzieje i mamy taki miszung, że właściwie nie wiadomo co autor miał na myśli. Panowie organiści: jest takie coś jak Chorał! Bardzo proste, wzorcowe opracowania harmoniczne śpiewów liturgicznych. Już nie mówię, żeby wszystko z tego grać, ale chociaż się zapoznać :)

Jako rzekłem jednak na początku, niewprawne ucho za bardzo nie ma na co narzekać, to oceny zbytnio nie obniżam, choć wolałbym jednak oprawę na wyższym poziomie.

Organy

Organy

 

Podsumowanie

  • Estetyka wnętrza:  5
  • Liturgia:  5-
  • Oprawa muzyczna:  4

 

  • Ocena końcowa: 4+

 

Ot, taka zwykła, pobożna parafia, niczym się niewyróżniająca ani na dobre, ani na złe. Jest to kolejny wypełniony po brzegi kościół, w którym byłem, co oczywiście dobrze świadczy o kondycji religijnej Śląska. Polecam.

 

Szczęść Boże.