Churching czyli…

…czyli niezapowiedziana anonimowa niesłużbowa wizytacja parafii :)

Całymi latami chodzimy co niedzielę do jednego i tego samego parafialnego kościoła. Przyzwyczajamy się do proboszcza, organisty, układu liturgii i w ogóle do zwyczajów parafialnych. Czasem jednak oczy się otwierają, gdy przy różnych okazjach (np. Pierwsza Komunia, ślub czy pogrzeb w rodzinie) mamy okazję odwiedzić inny kościół. A ten kościół ładniejszy albo brzydszy. Kazanie fajne albo beznadziejne. Organista pięknie grał czy może zawodził niemiłosiernie?

Skłoniło mnie to do poszukiwań świątyni, w której czułbym się dobrze i mógłbym skupić się na modlitwie. Nie lubię, kiedy rozprasza mnie niedbalstwo, niewiedza czy ignorancja ludzi, których zadanie polega na „zorganizowaniu” wiernym godnej Eucharystii.

Zacząłem więc „sznupać” w kościelnych dokumentach. Kto powinien czytać i z którego miejsca, co powinno być zaśpiewane i kiedy, jak powinna wyglądać wzorowa procesja czy też kiedy i jak używać kadzidła… Zwyczaje parafialne są na dwu biegunach, od totalnego olewactwa, po staranność w duchu liturgii. W dużej mierze kształt i wygląd liturgii zależy od proboszcza danej parafii, ale także od tradycji tej parafii, jej położenia i ilości parafian.

Nie jest moim celem wskazywanie palcem, która parafia ma najlepszą, najbardziej staranna liturgię w diecezji, a która to oaza grzechu, zaniedbań olewactwa i tumiwisizmu liturgicznego. Największym sukcesem tego blogu będzie, jeśli niektórzy księża zwrócą uwagę na to, że w dobie XXIw. każdy, chociażby w TV czy na YouTube, może sobie pooglądać wzorcową liturgię z dużych ośrodków liturgicznych jak katedry, sanktuaria, parafie prowadzone przez zakony, czy też nawet zagraniczne Msze, porównać to z liturgią w swoim własnym kościele parafialnym i wyciągnąć wnioski. Chwała Panu, jeśli taki parafianin powie: „fajnie, że w mojej parafii trafili się akurat pobożni księża, może nie umieją pięknie śpiewać, ale chociaż się starają, kościół jest zadbany, pięknie przystrojony, ministranci dobrze prowadzeni, a farorz dobrze traktuje współpracowników (wtedy oni sami z siebie lepiej służą), nie skąpi na strojenie organów i zatrudnił organistę ‚po szkole’”. Biada zaś, jeśli sprawy liturgii są traktowane „po kosztach”, czyli aby jak najtaniej, bo jakoś tam będzie, a babcie i tak na tacę wrzucą…

Otóż nie. Nie o to chodzi. Każdy proboszcz musi zdać sobie sprawę z tego, że jeśli kościół nie będzie miejscem dogodnym do modlitwy, to zawsze jakaś część ludzi do niego nie przyjdzie. Bo ksiądz w potarganym ornacie, ministranci miotają się przy ołtarzu, organista nawalony rzępoli i wyje, a całość trwa 1,5h bo nic nie jest dograne. Wszystkie grzechy przeciw 3-mu przykazaniu, które wynikają ze zniechęcenia wiernych do przyjścia na niedzielną Eucharystię z powodu jej niskiego poziomu, spadają na proboszcza parafii… Mocne słowa? Mocne.

Ale to tylko moja prywatna opinia :)

Chciałbym, aby każdy odpowiedzialny za liturgię dołożył wszelkich starań, żeby ona wyglądała jak najlepiej. Czyli po prostu niech każdy wykonuje poprawnie wszystko to i tylko to, co do niego należy.

Cdn…

  • #1 napisane przez ~Imię (wymagane)
    około 1 lat temu

    czekam aż mnie odwiedzisz w Mysłowicach :)

Brak trackbacków.